O autorze
Nie jestem inspiracją dla nikogo, jestem tym samym Arturem Przybyszem, którym byłem osiem miesięcy temu przed utratą 72 kilogramów. Ubyło mnie trochę, wiem, że dla mojego zdrowia jest to dobre, ale nie jestem człowiekiem sukcesu, nie jestem wzorem dla nikogo i nie chcę nikogo zmieniać. Chcę tylko uświadomić ludzi poprzez bycie współtwórcą programu transforMMAcja, że jeśli się bardzo chce to można zrobić coś w kierunku zdrowego trybu życia. Ja chciałem, chcę i to robię, a więc inni też mogą.

Body Secret Complex – przełom w odchudzaniu.

www.trisana.pl/arturprzybysz Fot. S. Rudnicki (ASM Media Agency)
Na rynku jest mnóstwo preparatów i produktów na „skuteczne” odchudzanie. Jedni polecają używać l-karnitynę, inni zaś używać spalaczy tłuszczu, czyli popularnych termogeników. Po co to wszystko? Po co faszerować swój organizm czymś, co składem przypomina bardziej tablicę Mendelejewa, a efekty wcale nie muszą być takie, jakie chcielibyśmy osiągnąć. Ja zaufałem niemieckiej firmie i z biegiem czasu wiem, że się opłacało!

W marcu umówiłem się na spotkanie ze znajomym z Olsztyna, długoletnim przyjacielem Mameda Khalidova, który chciał ze mną porozmawiać o mojej transforMMAcji, stosowanej diecie, a także suplementach które używam w trakcie mojej redukcji. Na początku za bardzo nie wiedziałem, czego mogę się spodziewać po tym spotkaniu, czemu nieznajoma mi osoba chce się spotkać akurat ze mną i to w dodatku, żeby porozmawiać o moim odchudzaniu.

Spotkać się można, a więc umówiliśmy się w Złotych Tarasach w Warszawie. Spotkanie nie trwało długo. Co dziwne, nie dotyczyło w całości moim nowym nawykom żywieniowym i treningom. Owszem o tym rozmawialiśmy kilka minut, lecz głównym tematem była ładna, niewielka puszka z tajemniczą – wtedy – dla mnie zawartością. Okazało się, że to, co w niej się znajduje to kompleksowy produkt na odchudzanie, który w tamtym okresie czasu był znany głównie w Niemczech i Hiszpanii. Co lepsze, był dopiero w fazie testowania, a osobami, które odważyły się go stosować mięli od wielu lat problemy z nadwagą, której w żaden z możliwych sposobów nie mogli się pozbyć.

Podobnie jak grupa Niemców i Hiszpanów, tak i ja otrzymałem propozycję, żeby spróbować, jak działa ów środek, który jest w formie proszku, puszka starcza na dziesięć dni, a zapachem delikatnie przypomina piernik z lat młodości, który niemalże w każdą niedzielę piekła moja babcia. Pisałem w poprzednich blogach już o tym, że kto nie ryzykuje ten nie pije szampana. Postanowiłem zaryzykować, zgodzić się spróbować odżywki o nazwie Body Secret Complex. Tak naprawdę nie musiałem tego robić, bo już wtedy byłem o pięćdziesiąt kilogramów lżejszy i na dobrą sprawę nie potrzebowałem dodatkowych suplementów. Jednak zdecydowałem się i zacząłem go stosować.

BSC (skrót od pełnej nazwy Body Secret Complex) zacząłem jeść zgodnie z zaleceniami, czyli raz dziennie zamiast posiłku. Trzy miarki jako jedna porcja wymieszane z wodą. Można jest również z kefirem lub jogurtem, lecz wersja z „mineralką” mnie przypasowała najlepiej, bo za każdym razem przypominam sobie smak tego piernika pieczonego przez babcię.
Chcecie to nie wierzcie, ale wypicie takiego shake’a u mnie wywołuje uczucie sytości spokojnie przez półtorej godziny.
Po dziesięciu dniach od pierwszego zbratania się z BSC moja waga uległa pomniejszeniu o sześć kilogramów. Sześć kilo w dziesięć dni? Ktoś może pomyśleć, że majaczę, ale to jest fakt. Tak samo jak to, że jedną puszkę odstąpiłem siostrze, która w siedem dni zgubiła dwa kilogramy, które chciała zgubić dość długo i mimo intensywnych ćwiczeń i diety nie była w stanie tego zrobić. I niech mi ktoś powie, że to jest przypadek? Nie wierzę w taki przypadki!

Mija czwarty miesiąc odkąd biorę Body Secret Complex. Na wadze ubyło mi od pierwszej miarki dwadzieścia osiem kilogramów. Żeby tego było mało osoby z mojego otoczenia, a w szczególności trenerzy zauważyli u mnie poprawę nastroju, a także to, czemu się nie przyglądałem. Moja skóra, która z racji zrzucenia wielu kilogramów zaczęła zwisać powoli się naciąga, zrobiła się bardziej sprężysta. Najprawdopodobniej dlatego, że Body Secret Complex zawiera w sobie jakiś składnik – wspominano mi jego nazwę – którego nazwy nie pamiętam, a nie chcę wyjść na durnia i rzucać jakąś nazwą.

Już widzę te komentarze z cyklu „Cudze chwalicie…”, „Dali mu pewnie kasę i dlatego tak gada…”. Nie, nikt mi złotówki nie dał. Nikt mnie nie namawiał do pisania tego bloga, o tym produkcie. I owszem chwalę produkt, który nie jest krajowym produktem, ale robię to tylko dlatego, bo wiem, że działa! Dzielę się wiedzą o nim, polecam go wszystkim, bo ja kilka miesięcy temu miałem tak samo duży, albo i wielki lub ogromny problem, co setki, jak nie tysiące Polaków. Silną wolą, ćwiczeniami oraz dietą, w której skład wchodził właśnie Body Secret Complex potrafiłem schudnąć siedemdziesiąt sześć kilogramów. Więc czemu inni mają nie mieć takich osiągnięć? Chcę, żeby mięli, żeby wreszcie mogli iść do sklepu kupić sobie fajny, modny ciuch w normalnym rozmiarze. Chcę, żeby ludzie dookoła tych wszystkich otyłych osób nie traktowały ich jak dziwolągów! Tego chcę! Dlatego też zostałem ambasadorem produktu, nie mam z tego profitów, a największym wynagrodzeniem dla mnie będzie fakt, że dzięki mojej podpowiedzi, zachęceniu do zastosowania skutecznego produktu można wyzbyć się kompleksów.

Dlatego z tego miejsca wszystkich zainteresowanych zapraszam do odwiedzenia strony, gdzie produkt można nabywać. Wystarczy wejść tutaj a zostaniecie przeniesieni na specjalnie dedykowaną stronę na której znajdują się moje materiały wideo, różne fazy mojego odchudzania, a także istnieje możliwość nabycia produktu (ikonka z puszką i napis „zamów teraz”).
Trwa ładowanie komentarzy...