Niedługo po emicji „Atletów” skontaktowała się ze mną dziennikarka TVP 2 i „Panoramy” Joanna Gabis-Słodownik. Po krótkiej, konkretnej rozmowie, umówiliśmy się w warszawskim klubie Everybody Fitness Club na nagranie materiału. Chwilę później, zanim zdążyłem złapać oddech, zadzwonili do mnie po raz kolejny i to... znowu z TVP. Tym razem zaproszono mnie do programu na żywo „Pytanie na śniadanie” - bardzo popularnej produkcji, w której poruszane są różne tematy życia codziennego.
Zameldowałem się na nagraniu razem z moim przyjacielem, motywatorem i trenerem Piotrem Jeleniewskim. Programy „live” rządzą się jednak swoimi prawami. Występ w „Pytaniu na śniadanie” był dla mnie niewyobrażalnie stresujący, ale Piotrek na szczęście mnie „uratował”. Świadomość jego obecności (mimo że to trener sztuk walki, to z natury jest nadzwyczaj spokojny) spowodował, że łatwiej przyszło mi skonfrontować się z „żywcem”. Dzięki Piotr! Gdyby ciebie nie było, to mógłbym być pierwszą osobą, która na wizji dostała zawału.
Potem temat „odchudzonego Przybysza” nieco przycichł, ale nagle… znów „boom”! Najpierw obszerna rozmowa z Michałem Olszańskim do magazynu „MaleMen” (artykuł w czerwcowym numerze), a następnie wizyta, wraz z Jarosławem Gdakiem (świetnym trenerem i dietetykiem, prywatnie kulturystą) w radio TOK FM u Tomasza Kwaśniewskiego i Alexa Kłosia w audycji „Kwasem i Kłosem”.
Minęły jednak kolejne trzy tygodnie, a telefon nie dzwonił. Na moim profilu Artur Przybysz na Facebooku także zaległa cisza. Nikt nie pisał i nie proponował mi ani nagrań, ani rozmów w studio. I nagle, zupełnie przypadkowo, spotkałem na ulicy znajomego reportera, współpracującego z Onet.pl, Marcina Wyrwała. Najpierw w ogóle mnie nie poznał, a potem nie mógł się nadziwić, że tak bardzo schudłem. Po chwili zapowiedział, że niebawem się odezwie i nakręci o mnie materiał dla Onet.pl. Jak obiecał tak zrobił. Nagrywaliśmy kilka godzin, różne ujęcia, wiele wypowiedzi. Powstał kilku minutowy film o mojej osobie (premiera materiału odbyła się wczoraj, 4 czerwca, materiał można obejrzeć tutaj). Materiał w prosty sposób pokazuje moją historię, historię mojej transforMMAcji. Sądząc z komentarzy, ludziom bardzo się ona spodobała. Marcin, dziękuję, bo pokazałeś to najlepiej, jak można było pokazać.
Dwa programy o zwykłym facecie w ciągu jednego dnia? To możliwe i przekonałem się o tym na własnej skórze. Zanim bowiem Onet.pl opublikował materiał, z samego rana odwiedziłem studio kolejnego programu śniadaniowego - „Dzień Dobry TVN” (materiał można obejrzeć tutaj, gdzie opowiedziałem o sobie Jolancie Pieńkowskiej, Robertowi Kantereita i... milionom ludzi przed telewizorami. Można? Można!
Pewnie zaraz w komentarzach posypią się na mnie gromy, że się przechwalam i że odbija mi „sodówka”. Wielu z was będzie twierdzić też, że uważam się już za celebrytę. Piszcie co chcecie i myślcie co chcecie. Ci, którzy mnie znają wiedzą, jaka jest prawda. To oczywiste, że cieszę się z tego zainteresowania. Ale cieszę się tylko dlatego, że daje mi to możliwość pokazania w telewizji mojej historii jako sposobu na transformację i zdrowy tryb życia.
Przykro mi, że zawiodę „hejterów”, którzy chcieliby pewnie jasnej deklaracji z mojej strony, że chcę się po prostu lansować. O nie! Nie usłyszycie tego nigdy. Wiecie czego chcę? Chcę nakłonić ludzi do rozpoczęcia zdrowego trybu życia. Jest wiele osób, które jak ja spieprzyły coś w swoim życiu i nie wiedzą, jak to naprawić. Niech popatrzą na mnie i uświadomią sobie, że skoro ja mogłem to i oni również mogą. Nie jestem „Grycanką” i nie będę promować obszernych gabarytów na salonach. Nie chcę nawet na nich bywać. Wolę iść nawet do najmniejszego radia, które słucha pięć osób i powiedzieć wprost, że chcieć to znaczy móc i że warto zmienić swoje złe nawyki. Podpowiedzieć, jak schudnąć, żeby za chwilę nie mieć problemów z sercem, cukrzycą i innymi schorzeniami towarzyszącymi nadwadze. Tylko tyle i... aż tyle.
PS: Dziękuję również Jackowi Sadowskiego z magazynu "Sport dla Wszystkich" oraz Wojciechowi Mrozowskiemu z MMAnews.pl, którzy medialnie wspierają moją akcję od samego początku.
